Bajk.blog

W koronie gór – Czupel

Z Magurki na Czupel jest raptem niecałe 3km drogi, tak niewiele trzeba będąc w okolicy by zaliczyć jeden ze szczytów należący do Korony Gór Polski. Ten plan zarysował się już dawno, nie mniej jednak dopiero jesienny czas umożliwił jego realizację.

Już kilkakrotnie byłem na Magurce Wilkowickiej i zazwyczaj na tym szczycie kończyła się droga w jedną stronę jako miejsce docelowe i wieńczące wędrówkę pieszą, długo nie wiedziałem, że tak niedaleko, dosłownie kilka kilometrów dalej, pnie się na wysokość 933 m Czupel należący do Korony Gór Polski. Należy do nich 28 najwyższych szczytów wszystkich pasmach górskich w Polsce.
Plan był taki by tradycyjnie zacząć na przedgórzu Hrobaczej Łąki, wjechać na Groniczek i zaraz potem Gaiki, szybko zjechać na przełęcz Przegibek, wdrapać się na Magurkę i potem już rzut beretem do Czupla. Trasa około 40km, przewidywany czas ok 3-4 godziny, ale pewnie trudno będzie się w nim zmieścić.

No to zaczynam jazdę w jeden w piękny i słoneczny jesienny dzień. Urlop nie było trudno załatwić i fakt, że był to piątek dawał dużą nadzieję, że dużo turystów na trasie nie spotkam. No to w drogę, wczesnym porankiem jeszcze trochę zimno, słońce leniwie pojawia się między drzewami. Prawie żółtym szlakiem wjeżdżam do Przełęczy U Panienki, prawie gdyż najczęściej pokonuje ten odcinek sąsiadującą drogą, dobrze ubitą i wyłożoną drobnym kamieniem, idealną na rower. Ostry podjazd pod Groniczek niestety kończy się pchaniem roweru, sporo liści uniemożliwia wjazd z dwóch przyczyn, sporego ślizgania tylnego koła oraz faktu, że pod sporą ilością suchych liści ukrywa się nie mało kamieni, wjazd na jeden nieduży kamyczek kończy się brakiem przyczepności i przy nachyleniu ok 15% (tyle podaje Strava) momentalnie traci się równowagę co najczęściej nie pozostaje bez tradycyjnych epitetów słownych .

Na tym skrzyzowaniu kieruję się w stronę czarnego szlaku by potem odpić na Groniczek. Dużo łatwiej i szybciej jest tędy, ale można także drogą na około korzystając z tak zwanej nowej spychaczówki i dalej przez szczyt Hrobaczej Łąki.

Widok z przełęczy u Panienki, spokój i cisza, dzień zaczyna rozkwitać ciepłymi promieniami słońca.

Chyba najtrudniejszy odcinek za mną, Podjazd pod Groniczek kosztował trochę potu i jednego batona energetycznego 🙂 Teraz już w zasadzie jest z górki zanim nąstąpni zasadniczy atak na Magurkę Wilkowicką.
Obraz praktycznie pustego parking na Przegibku jednoznacznie potwierdza, że nie jest to weekend 🙂
Do szczytu Magurki Wilkowickiej zostało ok 3km i 240 m podjazdu. No to kręcimy powolutku, gdzieś w dali pojawiają się pierwsi turyści…
Ławeczka dla potrzebujących odpoczynku, na dalszym planie Łysa Góra
Jeden z ostatnich fragmentów podjazdu pod Magurkę.

Magurka wita, do dyspozycji mamy schronisko oraz czeskie piwa, świetna pogoda zachęca do małego opalania odpoczynku przy Litovelu ale tym razem jestem zmuszony przyspieszyć trochę kroku, niedługo dzieci wrócą ze szkoły dlatego 5 minut przy herbacie będzie wystarczające. Kontynuuje jazdę niebieskim szlakiem do Czupla, potem wybieram krótszy wariant i planuje zjechać czerwonym do Międzybrodzia Bielskiego.

Mijam gromadę szkolnych dzieci, których było już słychać z kilometra, w pierwszej chwili myślałem, że coś się stało, na szczęście było to tylko ogólne dziecięce larum związane z porządkowaniem lasów ze śmieci. Droga nie jest trudna, małe przewyższenia, ubite podłoże, trochę nie przeszkadzających w jeździe liści. Gdy w oddali wyłoni się prawie 1000 metrowa górka wydaj się, że będzie ciężko na podjeździe, zaskakuje jednak mała niespodzianka – jest dość przyjemnie i podjazd na szczyt nie stanowi najmniejszego problemu.

Czupel, 933 m – tabliczka informacyjna potwierdza, że zdobyliśmy szczyt należący do korony gór Polski.

Widok na drugą stronę doliny – Międzybrodzie Bialskie i w oddali  szczyt góry Żar ze zbiornikiem wodnym elektrowni.
Zjazd do Przełęczy pod Czuplem. Trasa czerwonym szlakiem jawi się dość obiecująco, niestety rzeczywistość była dość zaskakująca, bardzo stromy zjazd, mnóstwo kamieni i dziur ukrytych pod stosami liści, trzeba było bardzo uważać i zdecydowanie zwolnić. Zablokowanie amortyzatora trochę pomogło, ale i tak duże odcinki zamieniły się z rowerowego na piesze. Chyba w okresie letnim ta trasa jest bardziej przewidywalna i szybsza, łatwiej bez liści można wybrać odpowiednie linię zjazdu pomiędzy kamieniami i dziurami. Zjazd, który w zasadzie mógłby trwać kilka-kilkanaście minut zamienił się w pół godzinną walkę by nie przeskoczyć przez kierownice 🙂 Pewnie doświadczony rider radzi sobie z tym szlakiem bez najmniejszego problemu. Nie mniej jednak była to bardzo ciekawa wycieczka, przy następnej okazji lekko ją zmodyfikuje wybierając trasę na Rogacz, Suchy Wierch i dalej szlakiem niebieskim do samego Czernichowa, ale to już najwcześniej w przyszłym roku w okresie letnim i mniej liściastym.
Zapora Porąbka.
Kaskady na rzece Wielka Puszcza w Porąbce, latem trudno znaleźć tutaj wolne miejsce by usiąść. Jeszcze tylko pokonać Kobiernie i Kęty Podlesie i jestem w domu, da się odczuć już nie małe zmęczenie, „na dole” czuć już wysoką temperaturę, w lesie ok 500m wyżej max 12 stopni C, tutaj min 19-20. Jak się okazało na koniec udało się zmieścić w czasie, z drobną korektą na szybkie fotograficzne postoje. Strava pokazuje niecałe 4h czystej jazdy bez liczenia czasu na picie, jedzenie, sprawdzanie mapy i szybkie foto postoje.

Post Author: slavoog

1
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
slavoog Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o