Bajk.blog

Brenna, pętla wokół Hali Jaworowej

Wyjazd do Beskidu Ślaskiego, coraz częściej tutaj zaglądam z racji bardzo ciekawych tras rowerowych i szlaków turystycznych.

Brenna to urokliwe miejsce schowana w małej dolinie za Szczyrkiem i Wisłą. Plan był taki by objechać ją granicznymi szczytami – najpierw żółtym, a potem czerwonym szlakiem przez Hyrce i Kotarz od strony Szczyrku, a z Grabowej objechać czarnym szlakiem dolinę Hołcyny pokonując szczyty Starego Gronia i Horzelicy gdzieś tam daleko zostawiając z lewej Równicę.

DystansCzas jazdy Przewyższenie Max. nachyleniePodjazdyZjazdy
23 km2.40 h924 m21.5 %9.2 km9.5 km

Dzień zapowiadał się ciepły i słoneczny mimo dość rześkiego poranka. który gwarantował cisze, spokój i zerową ilość potencjalnych turystów. Wszystkie parkingi niemalże puste. Czasami przejedzie jakieś jedno auto – ogólnie żywej duszy no ale co się dziwić jak to niedziele i jeszcze daleko do godziny 7. Najlepiej się zatrzymać przy Karczmie pod Skalicą – są tam dwa duże parkingi turystyczne.

Plecak załadowany zapasowymi kaloriami i sprzętem foto, kask na głowę i w drogę. Wsiadam na rower i spokojnie jadę wzdłuż drogi – od górnego parkingu na Bukowej zaczyna się żółty szlak. Przy rozjeździe na Węgierski skręcamy w lewo, mijam szlaban i jadę dalej przyjemną asfaltową drogą, która ciągnie się wzdłuż Brennicy przez około 1.7km.

Zaczyna się leśna droga, do przełęczy jest już bardzo blisko.
Przełęcz Karkoszczonka

Tam gdzie kończy się asfalt, a zaczyna bardziej stromy podjazd zostanie nam około 5minut (no może 10, w zależności od wielkości plecaka) do Przełęczy Karkoszczonka, skąd zobaczymy nie tylko szczyt Klimczoka, ale również Skrzycznego. Jest to najłagodniejsze przejście między Brenną i Szczyrkiem. Znajduje się to skrzyżowanie wielu szlaków, z tego miejsca można wyruszyć właśnie na Klimczok, niebieskim trafić na Stołów, zejść do Szczyrku, lub udać się czerwonym szlakiem w stronę Hyrcy i Kotarza lub jeszcze dalej do Przełęczy Salmopol czy Malinowskiej Skały. Na przełęczy znajduje się też prywatne schronisko Chata Wuja Toma.

Jogurty i banany zamieniają się powoli na dodatkowy zastrzyk energii, zatem jedziemy dalej, trochę prostego i zaczyna się podjazd. Można też użyć skrótu pieszego ale dość ciasno tam na rower. Zamiast czerwonego chwilowo wybieram niebieski szlak, który jest też szlakiem rowerowym, kierując się na szczyt Beskidu (860 m).

Skrzyczne z Przełęczy Karkoszczanki
Jesień coraz bardziej zauważalna.
Gdzieś tam widać Równice

Przed samym Beskidem mijając górną stację wyciągu narciarskiego mamy małe rozwidlenie, które umożliwia wyjazd na szczyt lub ominięcia go lekkim trawersem. Ja pojechałem w lewo co zaowocowało późniejszym bardzo stromym i kamienistym zjazdem. Chyba droga w prawo była by łatwiejsza i przede wszystkim szybsza, ale to już następnym razem…

Hyrca

Po dojechaniu do małej przełęczy niedługo ukaże nam się taki oto „pagórek”. Widok ten uświadamia mi, że ta polanka to dobry moment na chwile odpoczynku lub uzupełnienie energii. Podjazd na Hyrce należy do dość kamienistych, jednak w dużej mierze da się go jednak pokonać na kołach. Cały atak na Hyrce, czyli ok 120m podjazdu zajął mi około kwadransa – lekko turystycznym tempem 🙂

Podjazd na Hyrce
Hyrca – wyciąg narciarski
W stronę Kotarza

Dalej do Kotarza prowadzi bardzo fajny odcinek trasy między grzbietami. Dobrze ubita droga rozsiana małymi kamyczkami wije się pomiędzy drzewami. Można sobie spokojnie jechać delektując się tym wszystkim co nasz otacza aż do samego Kotarza.

Miedzy Hyrcą, a Kotarzem
Patrząc za plecy
Kotarz

Jak można przeczytać w Internecie – sama nazwa Kotarz pochodzi od pasterskich tradycji – tutaj bowiem wypędzane wiosną kociły się łowiecki. Tuż za drewnianym szałasem odbijam w prawo, gdzie droga bardzo szybko poprowadzi nas na przepiękną i rozległą Halę Jaworową.

Hala Jaworowa
Hala Jaworowa

Hala Jaworowa to genialne miejsce by dłużej odpocząć i podelektować się pięknem przyrody, widokiem gór. Można tutaj przyjechać tylko po to by posłuchać ciszy i spędzić cały dzień. Hala jest magiczna, w dużej mierze chyba przez to samotne bukowe drzewo rozłupane ze starości lub przez inne zjawiska atmosferyczne. Kto to wie jak było naprawdę, może tylko te łowiecki co się tu kociły. Na stronach Brennej możemy dowiedzieć się, że ta hala nazywana także Koterską, służyła do wypasu owiec jako największa w tej okolicy i pierwsze wzmianki o roli tego miejsca pochodzą z 1689 roku.

Na zboczu Kotarza
Na zboczu Kotarza

Wracam niebieskim szlakiem z powrotem do czerwonego szlaku, ale jak się potem okazało po analizie ścieżki gps za wcześnie odbiłem w las i zrobiłem sobie skrót wąską dziką ale bardzo malowniczą ścieżką między skalnymi ostańcami. Udało się jednak dobić do czerwonego. Chwilowo miałem w planach wjechać na szczyt grabowej, ale ostatnie metry mnie od tego odwiodły i wykorzystałem z jednej możliwości szybkiego odbicia stromym zjazdem w dół, prosto do skośnej drogi schodzącej dalej do czarnego szlaku przy samej Grabowej Chacie. Niedzielne przedpołudnie coraz częściej pokazuje, że mamy ciepłe i słoneczne niedzielne przedpołudnie – ilość spotkanych turystów zwiększa się wykładniczo.

Przy dojeździe do Starego Gronia zobaczymy małą atrakcję turystyczną, małą wieżę widokową. Tym razem ze względu na nadwyrężenie planu czasowego na Hali Jaworowej postanowiłem przyglądnąć się jej z bliska jednak innym razem…

Nieopodal Chaty Grabowej
Czarny szlak na Stary Groń
W stronę doliny Leśnicy i Równicy

Dalej prowadzi mnie czarny szlak w stronę Starego Gronia, a następnie Horzelicy. Teren niezbyt męczący i miły dla oka ze względu na duże otwarte przestrzenie bez drzew. W jednym tylko miejscu pojawia się małe utrudnienie w postaci totalnie zalanej drogi. Deszczowa kałuża nie zaczęła nawet próbować wysychać. Można przejechać lub ratować się wtargnięciem na ogrodzony prywatny teren.

Wieża widokowa na Starym Groniu
Brenna

Ostatnia polana przed zjazdem do cywilizacji. Ostatnie spojrzenie na panoramę Brennej. Poniżej tego miejsca pojawi się mały rozjazd, czarny szlak idzie w lewo, zielony w prawo. Czarny na początku dość przyjemny i szybki, a w ostatnim fragmencie stromy i kamienisty.

Zjeżdżam do Brennej by spokojnie na sam koniec przejechać wzdłuż rzeki Brennicy.

Zjazd do Brennej czarnym szlakiem
Brennica

Post Author: slavoog

1
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ewelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewelina
Gość
Ewelina

Przyjemna traska i bardzo ładne tereny.Pozazdrościć mieszkania w takich okolicach.Beskidy są naprawde urokliwe 😉